Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwecja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwecja. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 14 stycznia 2014
wtorek, 31 grudnia 2013
Koniec 2013
Koniec roku. Czas na podsumowania minionego i wyznaczenie celów na następny.
Hmmm.
W zasadzie mogę powiedzieć ,że większość tego co wypisałam sobie spełniło się...Autentycznie! Pod wpływem impulsu po północy, szampaniku i życzeniach wzięłam kartkę A4 i zaczęłam pisać co wydarzy się w 2013 w czasie teraźniejszym . Działa :)
Dziś a właściwie jutro zrobię to samo :)
Jaki był 2013?
Dobry. Po prostu dobry.
Pierwsze pół roku spędziłam na obczyźnie, w Irlandii. Przeżyłam swój pierwszy ( i mam nadzieję nie ostatni!) St. Patrick Day. To tutaj zaczęła się moja prawdziwa przygoda z bieganiem i sportem, który dziś daje mi wiele satysfakcji.
Opuszczając zieloną krainę,postanowiłam wykorzystać niższe ceny lotów i odwiedzić Londyn na jeden dzień.
Miesiące wakacyjne były wypełnione pracą. Dowiedziałam się , o dostaniu się na wymarzone studia. Udało mi się też skoczyć do Wrocławia w sierpniu
Wrzesień to przede wszystkim 'planowanie' roku akademickiego. W połowie tegoż miesiąca był Sztokholm. Na szczęście udało się trafić na dobrą pogodę :)
Październik to przeprowadzka do Katowic, rozpoczęcie studiów oraz udział w Nacu ( National Achievers Congress) gdzie gościem specjalnym był Robert Kiyosaki.
W grudniu był Kraków
Pamiętam rok temu szykowałam się do Irlandii. Rok? Czas mija za szybko...
Myślę o 2014. O kolejnych celach, marzeniach. .
Mam 21 lat. Kilka swoich horyzontów już przesunęłam. W kolejce czekają następne.
Rok 2014 będzie rokiem wielkiem zmiany.Ogłaszam go takim!
Czas robić wielkie plany!
Priorytetem będzie dla mnie więcej podróżować. Ceny lotów ani busów wysokie nie są. Za to moje wymówki tak, więc koniec z tym!
Kolejnym ważnym krokiem będzie praca za granicą ( nie mam na myśli Au-Pair) w miesiącach letnich, dzięki której bez żadnych wymówek wreszcie kupię bilet do NYC :)
Pragnę wziąć udział w półmaratonie, albo w jakimś krótszym maratonie ( do 15km) :)
Jechać w góry i zdobyć małą górkę :)
Więcej fotografować!!!
Zacząć pisać dziennik.
I najważniejsze :
Hmmm.
W zasadzie mogę powiedzieć ,że większość tego co wypisałam sobie spełniło się...Autentycznie! Pod wpływem impulsu po północy, szampaniku i życzeniach wzięłam kartkę A4 i zaczęłam pisać co wydarzy się w 2013 w czasie teraźniejszym . Działa :)
Dziś a właściwie jutro zrobię to samo :)
Jaki był 2013?
Dobry. Po prostu dobry.
Pierwsze pół roku spędziłam na obczyźnie, w Irlandii. Przeżyłam swój pierwszy ( i mam nadzieję nie ostatni!) St. Patrick Day. To tutaj zaczęła się moja prawdziwa przygoda z bieganiem i sportem, który dziś daje mi wiele satysfakcji.
| Tak tam jest tak zielono :) |
Opuszczając zieloną krainę,postanowiłam wykorzystać niższe ceny lotów i odwiedzić Londyn na jeden dzień.
Miesiące wakacyjne były wypełnione pracą. Dowiedziałam się , o dostaniu się na wymarzone studia. Udało mi się też skoczyć do Wrocławia w sierpniu
Wrzesień to przede wszystkim 'planowanie' roku akademickiego. W połowie tegoż miesiąca był Sztokholm. Na szczęście udało się trafić na dobrą pogodę :)
Październik to przeprowadzka do Katowic, rozpoczęcie studiów oraz udział w Nacu ( National Achievers Congress) gdzie gościem specjalnym był Robert Kiyosaki.
W grudniu był Kraków
Pamiętam rok temu szykowałam się do Irlandii. Rok? Czas mija za szybko...
Myślę o 2014. O kolejnych celach, marzeniach. .
Mam 21 lat. Kilka swoich horyzontów już przesunęłam. W kolejce czekają następne.
Rok 2014 będzie rokiem wielkiem zmiany.Ogłaszam go takim!
Czas robić wielkie plany!
Priorytetem będzie dla mnie więcej podróżować. Ceny lotów ani busów wysokie nie są. Za to moje wymówki tak, więc koniec z tym!
Kolejnym ważnym krokiem będzie praca za granicą ( nie mam na myśli Au-Pair) w miesiącach letnich, dzięki której bez żadnych wymówek wreszcie kupię bilet do NYC :)
Pragnę wziąć udział w półmaratonie, albo w jakimś krótszym maratonie ( do 15km) :)
Jechać w góry i zdobyć małą górkę :)
Więcej fotografować!!!
Zacząć pisać dziennik.
I najważniejsze :
Cieszyć się jak dziecko!!!
Do siego roku!
wtorek, 3 grudnia 2013
Powrót do Sztokholmu : Skansen
Skansen
Pierwszy( jak podaje Wikipedia) w Szwecji skansen i ogród zoologiczny (...)założony by ukazać sposób życia w różnych rejonach Szwecji przed epoką industrialną.
Tamtego dnia ( był to wrzesień) świeciło słońce, choć wiadomo temperatury nie były zbyt wysokie. Wybrałyśmy się z mamą w oczekiwaniu właściwie nie wiadomo na co. Nie zrobiłam zdjęcia przed wejściem tam , a szkoda bo wyglądało to jak podniesiona w górę wysepka :) Kilkadziesiąt metrów pod górkę by cofnąć się w czasie i zobaczyć te widoki. Ktoś mógłby rzec sielskie widoki i totalna wioska. Kiedyś tak było! Drewniane domki, ogródki, i rozpieszczające tego dnia Nas słońce sprawiało, że chciałam zostać tam na zawsze :)
![]() |
| Tak to Szwecja we wrześniu, nie Toskania :) |
![]() |
| Widok na Sztokholm |
![]() |
| Zastanowiła mnie ta budowla..Świątynia ala meczet? |
![]() |
| Wiatraczek |
![]() |
| Ochrona przeciwpożarowa |
środa, 25 września 2013
Sztokholm
W Sztokholmie spędziłam 5 dni. Począwszy od zeszłego tygodnia do porannej niedzieli.
Podekscytowanie czułam już na lotnisku ( jak zwykle zresztą :D ). Szybki lot , ok 90 minut. i wyszłyśmy na świeże i rześkie powietrze. O dziwo towarzyszyło nam tego dnia słońce, a miało go nie być ! Szczęściary z nas :)
Zakupiony wcześniej bilet autobusowy z lotniska do centrum Sztokholmu umożliwił nam szybsze dotarcie do autobusu ( niektórzy stali w kolejkach do automatu). Bus Flygbussarna jechał kolejne 80 minut. Wysiadka była w centrum, na stacji autobusowej, skąd blisko zarówno do Starego Miasta, czyli Gambla Stan jak i City. Nocleg miałyśmy na statku Anedin Hostel. Wybrałyśmy najtańszą opcję czyli pokój bez okna. Miało być ciemno i ponuro ale..na miejscu jednak dostałyśmy z oknem! :) Oczywiście łazienka również w wersji bardzo miniaturowej. Tutaj podziękowania dla Patrycji . Tak naprawdę nie miałyśmy zamiaru spać w hostelu tylko przeżyć swoja pierwszą przygodę couchsurfingową. Wysłałam chyba z 20 pytań o pobyt w Sztokholmie, tak naprawdę na przedmieściach, ale tylko 5 osób odpisało , że w tym terminie jednak nie da rady. Reszta cisza jak makiem zasiał. I cóż trzeba było coś zorganizować by pod mostem nie spać. Udało się :)
A teraz zabieram Was na Gambla Stan , na króciutki królewski spacer :)
| Pałac Królewski, troszkę w remoncie |
Subskrybuj:
Posty (Atom)








